Absolwenci

Szkoła „Żagle” jest dumna ze swych absolwentów, którzy co roku spotykają się w jej murach. Nasi uczniowie studiują w kraju i za granicą przygotowując się do wejście w życie społeczne i zawodowe.

RELACJE ABSOLWENTÓW

Moja londyńska codzienność (2016_11_04)

Moja londyńska codzienność to przede wszystkim studia, studia w nieco innym wydaniu niż te, które spotykamy w Polsce – pisze Jakub Montewka, który od kilku miesięcy studiuje kompozycję w stolicy Wielkiej Brytanii. – Na tydzień przypada stosunkowo niewielka ilość zajęć, od 15 do 20 godzin, przy czym jedna lekcja trwa zwykle jedną lub dwie, a czasem nawet trzy godziny zegarowe. Nakład pracy do wykonania w domu jest znacznie większy: zdecydowaną większość czasu poza uczelnią spędzam na komponowaniu, słuchaniu muzyki, czytaniu, aranżowaniu, komputerowej edycji dźwięku itd.

Niezmiennie zachęca się studentów do poszukiwań i dzielenia się z innymi wynikiem swoich badań: wydział kompozycji poświęca na tę wymianę myśli całe dwie godziny w tygodniu, w formie łączonego seminarium dla pierwszego i drugiego roku.

To wszystko jest jednak pewnym dodatkiem do trzonu moich studiów, którym jest kompozycja pod opieką profesora. W moim przypadku jest nim prof. Simon Bainbridge. Spotykam się z nim raz na tydzień, by omówić moje najnowsze szkice i wyznaczyć cele na kolejny tydzień. Moim zadaniem w tym roku jest skomponowanie 10-minutowego utworu na małą orkiestrę, działającą w Akademii specjalnie do użytku studentów kompozycji. Poza tym, jest tu wiele możliwości prezentacji własnej twórczości: jeden z moich utworów zostanie prawdopodobnie wykonany podczas listopadowego koncertu „Composers’ Platform”. Jest też okazja do regularnej pracy: od ostatniego tygodnia zostałem zatrudniony jako steward, czyli osoba obsługująca koncerty i inne wydarzenia odbywające się w gmachu Akademii.

Ogólnie rzecz biorąc, napotkałem w Londynie ogromne możliwości. Potrzeba jednak dużo mądrości, żeby dobrze je wykorzystać. Wobec wyzwań, które tu spotykam, doświadczam mocniej niż kiedykolwiek, jak wiele jeszcze muszę się nauczyć, i to nie tylko w dziedzinie muzyki. Londyn jest soczewką skupiającą problemy dzisiejszego świata (choć w pokojowej i kulturalnej atmosferze) i nie da się tu przeoczyć największych wyzwań, przede wszystkim tych dotyczących postrzegania samego człowieka, które stoją obecnie przed ludzkością.   

Wziąłem laptopa, dwie zmiany bielizny i różaniec

 

Był 3 października godzina 22, powoli mijał mi pierwszy dzień studiów na zacnym kierunku Psychologia Zdrowia na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym – pisze Paweł Wysocki, absolwent „Żagli”, jeden z uczniów, którzy zdawał pierwszą maturę w naszej historii. – Szykowałem się do spania, gdy dostałem maila o przyjęciu na studia lekarskie w… Rzeszowie. Na początku nie potraktowałem tego serio i dopiero entuzjastyczna reakcja rodziców uświadomiła mi, że wyjazd nie jest takim złym pomysłem. W ciągu godziny byłem na stacji. Wziąłem ze sobą tylko laptopa, dwie zmiany bielizny i różaniec.

Przez następne godziny zastanawiałem się, co właściwie zrobiłem. Studia to rzecz, która decyduje o całym naszym życiu i dlatego nie byłem przekonany czy impulsywna decyzja o wyjeździe do Rzeszowa była takim dobrym pomysłem. W ciągu tych kilku godzin zmieniłem miejsce zamieszkania, kierunek studiów oraz oczywiście środowisko.  Nic więc dziwnego, że przyzwyczajenie się do nowej sytuacji chwilę mi zajęło (a musicie wiedzieć, że szczególnie studia lekarskie nie wybaczają spóźnialskim). Niewątpliwie było mi łatwiej się dostosować, bo intensywne przygotowania do matury przyzwyczaiły mnie do ciągłej nauki.

Co do samych studiów to mieli rację wszyscy, którzy mówią, że to najlepszy czas w życiu. Człowiek uczy się tego, co go interesuje i nie może powiedzieć „uczę się tylu rzeczy, które mi się nigdy nie przydadzą w życiu”.

Najważniejszą refleksją po rozpoczęciu studiów było dla mnie zrozumienie, że wszystko czego się uczę jest szalenie ciekawe. Dzięki temu nabrałem chęci do poszerzania swojej wiedzy i tym samym zacząłem studiować, do czego i was zachęcam.

W przerwach między zajęciami głównie podróżuję. Rzeszów nie jest wielkim miastem, jednak komunikacja miejska pozostawia trochę do życzenia i dlatego transport między kolejnymi ośrodkami życia akademickiego troszkę zajmuje. Daje to dużo czasu na rozmyślania, snucie planów albo modlitwę.

DZIEŃ ABSOLWENTA

Co roku w szkole organizowany jest Dzień Absolwenta, podczas którego chłopcy mają okazję spotkać się ze sobą i wziąć udział w ciekawym wykładzie.

Rok 2016

W sobotę 17 grudnia w Międzylesiu spotkała się grupa ludzi, których łączyło kiedyś wiele rzeczy. Tego dnia spoiwem było ukończenie „Żagli”. Pierwszy rocznik opuścił je sześć lat temu. Sześć pełnych klas, ok. 140 osób, które układają sobie życie po swojemu. Jedni już na studiach, inni jeszcze w liceum, niektórzy dalej w „Żaglach”.

Kiedy wydawałoby się, że wszyscy rozjechali się po świecie szukając sensu życia, w to sobotnie przedpołudnie w szkole „Żagle” pojawiło się ok. 40 osób – absolwentów oraz kilku nauczycieli. Rozpoczęliśmy od spotkania z Panem Rafałem Waszkiewiczem, jednym z członków zarządu dużej kancelarii prawniczej. Przygotował on dla nas biznesowe studium przypadku. Nazywany po amerykańsku case opowiadał o życiowych dylematach pewnego biznesmena, o wartościach jakimi człowiek kieruje się w swoim życiu, o konsekwencjach podjętych decyzji i wreszcie o tym, że strach przed odważnym wyborem jest tak naprawdę strachem przed skutkami tego wyboru.

Praca, Rodzina, Ja. Wśród tych trzech wartości trzeba umieć znaleźć złoty środek. Bohater naszego case’u szukał samorealizacji na kursach biznesowych w Madrycie, Barcelonie, Nowym Jorku. Zastanawiając się nad rozwojem własnej kariery w korporacji, próbował balansować biorąc pod uwagę każdą z trzech wartości. Za każdym razem musiał wybierać. Czy przyjąć ofertę pracy za granicą i zostawić rodzinę, czy zostać w kraju na o wiele mniejszym kontrakcie i zyskać stabilność i przewidywalność? Przypadek, który omawialiśmy przedstawiał konsekwencje wyboru obu opcji.

Po spotkaniu z p. Waszkiewiczem zorganizowano poczęstunek dla gości, był czas na przyjacielskie rozmowy, odświeżenie dawnych znajomości.

Rok 2014

W tym roku prelegentem był emerytowany major amerykańskiej piechoty, Rocco Spencer, zaś temat wykładu brzmiał: „Jak być liderem i czy każdy może nim być?”

Oczywiście major nie potrafił mówić po polsku. Na wszelki wypadek został zatrudniony tłumacz, jednak większość kolegów przyznaje, że obyłoby się i bez niego. Major mówił na tyle prostym językiem, że był dla nas zrozumiały.

Jak być liderem?

Temat wykładu – niezwykle rozległy, a wątków poruszonych przez majora nie da się policzyć na palcach obu rąk. To od czego zaczął, i co jest dla niego najważniejsze, to szacunek (respect). Prawdziwy przywódca musi sprawić, by jego podwładni go szanowali. Jedyna droga aby to osiągnąć, to samemu okazywać szacunek innym. Przecież nikt nie będzie chciał się słuchać przywódcy, który nie budzi szacunku.

Wśród wielu ciekawych tematów poruszanych przez majora, szczególnie zaniteresował mnie jego stosunek do wiary. „Ludzie wierzą w wielu bogów. – mówił – Dla każdego bogiem mogą być różne rzeczy, jednak najważniejsza jest twoja wiara we własne możliwości. Pewność siebie, że jesteś w stanie osiągnąć sukces. A to nie zależy od twojego wieku, poglądów, przekonań religijnych czy płci.” Podobała mi się jego obiektywna argumentacja, której nie starał się za wszelką cenę oprzeć o nasze chrześcijańskie wartości. Widać było, że chciał dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców.

Spotkanie odbywało się w „sali konferencyjnej” na drugim piętrze naszego budynku nr 6, która znajduje się na końcu korytarza. Z położenia sali dyskretnie skorzystał nasz prelegent, kiedy porównywał nasze życie do wspomnianego korytarza. Jesteśmy na jego początku i to od nas zależy, czy przejdziemy go z zamkniętymi oczami, czy wręcz przeciwnie, będziemy zaglądać do każdych drzwi – szukać okazji do wszechstronnego rozwijania się i jak najszerszego poznawania rzeczywistości. Jednocześnie należy być odważnym i nie bać się podjąć ryzyka. „Otworzenie drzwi” może się skończyć śmiercią. Jednak jak mawiał major „Jeśli ci się nie spodobało [zginąć] to nikt już cię nie zmusi abyś zrobił to jeszcze raz.” A także „Nigdy nie możesz być bardziej lub mniej martwy niż kolega obok.” Dlaczego więc nie spróbować?

Bycie liderem wymaga podjęcia zobowiązującej decyzji, która zależy tylko od nas. Dobry przywódca jest przede wszystkim odpowiedzialny, odważny i pewny siebie. Jest to niesamowicie wymagające zajęcie. Jednocześnie zysk jest tylko jeden: To ty podejmujesz decyzje, i jest to coś, czego nikt inny za ciebie nie zrobi. Jako przywódca masz zdecydowanie większą władzę niż twoi podwładni.

Major odniósł się także do świata w którym żyjemy. „Ten dzisiejszy jest o wiele inny niż ten w którym ja dorastałem. Większość ludzi tam na zewnątrz, nie chce być liderami bo to jest wymagające. Wolą żeby ktoś inny nimi sterował, mówił gdzie mają iść.” Zachęcał też aby zmierzyć się ze światem: „Challenge the world – kwestionuj świat. Poznaj go aby zmieniać siebie i nie dać się ≪pożreć≫ ponieważ rzeczywistość jest brutalna. A tylko od ciebie zależy jak się na nią przygotujesz.”

Tak naprawdę ważniejsze tego dnia okazało się do kogo mówił major, niż to co mówił. Nie chcę bynajmniej stwierdzać, że spotkanie było nieciekawe (prawda jest zgoła inna), niemniej jednak cieszę się, że była okazja zobaczyć się ze starymi kolegami. A przyszli też tacy, z którymi nie widziałem się od czerwca 2012, a nawet i dłużej.

Rok 2012

6 października odbył się Dzień Absolwenta Gimnazjum „Żagli”. Uczestniczyło w nim 22 licealistów. W spotkaniu brało też udział 14 uczniów klasy 3G, którzy organizowali imprezę.

Chłopcy wysłuchali wykładu p. Piotra Wysockiego „Znajomości, umiejętności czy wiedza, czyli jak wzmocnić swoje szanse na dobrą pracę?”. Nie zabrakło meczu piłki nożnej – rocznik 1995 kontra rocznik 1996. Starsi chłopcy wygrali 4:3 zdobywając Puchar Absolwenta. Spotkanie zakończył poczęstunek zorganizowany przez gospodarzy przedsięwzięcia, klasę 3G (pizza).